sobota, 2 lipca 2011

Czas powoli zdjąć nieco pajęnczyn....






Zmiany w moim życiu spowodowały że to co kochałam, co jest moją pasją musiałam odłoż na poźniej. Mam nadziejęże to poźniej wałśnie nastąpiło.
W tym tygodniu wybrałam się z moją siostrą fotografować Stary Cmentarz na ul.Odrodowej. Pogoda była tego dnia łaskawa ale światło nie njalepsze, dzisiaj wkleję kilka zdjęć a w kolejnych postach zapoznam Was z tym wyjatkowym miejscem.

niedziela, 6 czerwca 2010

Za czym tęsknię






No i pochłonęła mnie całkowicie nowa praca. Za bardzo. Kończę właśnie drugi miesiąc z nowymi wyzwaniami, uczę się, przygladam i próbuję znaleść w niej swój sposób na dalszy rozwój. Jedno już wiem na pewno, lubię to co robię. I żeby tak zostało muszę odnaleść złoty środek pomiedzy zarabianiem a swoim życiem.
Nie robię decu nie fotografuję, czs to zmienić. Powoli dojrzewa we mnie chęć do zrobienia czegoś własnymi rękoma. Zamowiłam srebro do biżuterii, zrobiłam w aucie pomiedzy pracą kilka projektów. Decu zostawię sobie na letnie weekendy spędzane w ogrodzie. I zrobię na początek nalewkę z płatków róży.
Odgrzebałam też swoje wiosenne zdjecia makro. Za fotografowanie tęsknię najbardziej.

poniedziałek, 15 marca 2010

Moja krew







Na decu nadal brak czasu. Kolejny egzamin zdany !
Chciałam wam przedstawić moją córkę Małgosię, pasjonatkę Tatr. W zeszłym roku chodziła po Tatrach Wysokich przez dwa tygodnie. W pierwszym ze swoim przyjacielem a drugi samotnie. Cieszę się że zaraziła się pasją fotografowania. Mój syn Wojtek te robi piękne zdjecia, makro.
Ale dziś próbka talentu Małgosi.

sobota, 27 lutego 2010

Jurajski Olsztyn






Olsztyn, ale nie ten mazurski. Olsztyn, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Przez kilka lat magiczne dla mnie miejsce. I aż dziwne że przy moim zamiłowaniu do robienia zdjęć nie mam dokumentacji z samego Olsztyna i okolic. Będę tam wracać w tym roku ale będą to inne niż do tej pory powroty. Tylko ja i te piękne okolice.
Pamiętam jak pierwszy raz tam pojechałam. Miejsce wypatrzyłam w internecie jest niedaleko Łodzi, jakieś 140 km. Zaraz za Częstochową skręca się na drogę nr 46 na Jędrzejów.
Miałam to szczęście jechać po raz pierwszy w bardzo słoneczny dzień. To co wiedziałam o tym miejscu to obecność na wzgórzu ruin zamku z piaskowca.
W pewnym momencie to wzgórze z połyskującymi w słońcu ruinami dosłownie dosłownie wyłoniły się na wprost drogi.
Byłam tam ostatni raz w październiku zeszłego roku. Było mglisto i czasami mżył deszcz. Zrobiłam kilka zdjęć ale z powodu złej pogody nie były najlepszej jakości i dlatego trochę je podrysowałam.
Na jednym ze zdjęć jest pałac Raczyńskich w niedalekim Złotym potoku i kosciółek w Olsztynie

czwartek, 18 lutego 2010

Hala Paryska




Mogę powoli wrócić do blogowania. Mogę nawet powiedzieć że stęskniłam się za tym.
Moje plany poszły o krok do przodu, mam za sobą zdany egzamin państwowy z wynikiem 91%. Teraz dalsza część szkolenia i kolejny egzamin.
Powoli zmieniam zawód.

Decu na razie odstawione w kąt, za nim też tęsknie.
Dawno, dawno temu kupiłam przepiękny papier u Greglis. Papier już prawie pożółkł w tubie kiedy sobie o nim przypomniałam. To było też dawno temu. Wycięłam jeden motyw, przymierzyłam do pudełka i odstawiłam. Kiedy ponownie zabrałam się za to pudełko miało być z lawenda z przecerkami itd. Wyszło koszmarnie i zostało zmyte. Wróciłam znów do paryskiego motywu (dawno,dawno temu). Szybko dobrany kolorek, na to szybko motyw i cieniowanie.
I nadeszła wielka chwila na krak.
Miał być Sotille, dopiero po nałożeniu okazało się że dałam Medium!
Pudełko pod wodę. I mozolne usuwanie kraka.
Straciłam do niego cały zapał. Wpadło mi ponownie w rękę po paru miesiącach i kolejna próba kraka tym razem Sotill. Ale pudełko wyraźnie kraka nie chciało i kolejna klapa.
Pudełko pod wodę i mozolne zdzieranie kraka.
Potem szlifowanie, farba miejscami sama zaczęła odchodzić. MASAKRA.
Pudełko w kat znów na na kilka miesięcy.
I doznałam olśnienia, to pudełko właśnie tak powinno wyglądać ! Nie jak by było stare ale że jest stare.
I wiecie co teraz bardzo je lubię.